Ustaw jako stronę startową Dodaj do Ulubionych Logowanie
Strona główna Biura w sieci PBN Oferty nieruchomości
 
Ciężki żywot developera
24.07.2008 r.
Nie od dziś wiadomo, że inwestowanie w nieruchomości przynosi największe, i co istotne, bezpieczne zyski. Tylko że nie każdemu i nie zawsze - trzeba wiedzieć kiedy i jak. W dzisiejszych czasach najcenniejsza jest informacja. Tej "oczywistej oczywistości" nie wzięło pod uwagę wielu biznesmenów mających nadzieję na szybkie i duże zyski. Wielu się przeliczy. Rynek nieruchomości w ubiegłym roku był szalony i nieprzewidywalny. W kraju działa wiele instytucji analizujących sytuację w sektorze budownictwa i nieruchomości.

My pośrednicy i doradcy rynku nieruchomości, bazując na swoim niejednokrotnie kilkunastoletnim doświadczeniu również staramy się dostrzegać sygnały mogące spowodować jakieś znaczące zmiany na rynku. W ubiegłym roku praktycznie nikt nie przewidział rewolucji na rynku mieszkaniowym, która przetoczyła się przez cały kraj.

Ceny oszalały. W Rzeszowie olbrzymi popyt na rynku mieszkaniowym spowodował, że rynkiem pierwotnym przestał rządzić rozsądek, a zaczęła panika i "owczy pęd". Na efekty nie trzeba było długo czekać. Ceny mieszkań niemal natychmiast wzrosły o kilkadziesiąt procent.

Było to spowodowane z jednej strony wzrostem kosztów związanych z kosztami materiałów budowlanych, wyższymi płacami budowlańców, którzy jeszcze nie wyjechali z kraju, ale głównie panującym popytem na mieszkania. W ubiegłych latach panowało bardzo wielkie zainteresowanie działkami pod budownictwo wielorodzinne. Sprzedawały się praktycznie wszystkie działki, bez względu na lokalizację, na których można było wybudować blok mieszkalny. Podaż tego typu nieruchomości była niewielka, gdyż z jednej strony nie było planów zagospodarowania przestrzennego, z drugiej, Rzeszów "dusił się" w swoich dawnych granicach. Pomimo tych kłopotów ubiegłe lata należały do dewelopera, to on dyktował warunki. Prawo popytu i podaży.

Złożyło się na to wiele czynników. Po pierwsze wzrost gospodarczy w ostatnich latach i co za tym idzie odrobinę grubsze portfele oraz poczucie stabilizacji. Sprzyjało to łatwiejszej decyzji o zaciągnięciu kredytu bankowego. Opanowała nas gorączka kredytowa. Jesteśmy bombardowani ofertami banków. Kredyt ma jedną zasadniczą wadę - trzeba go spłacić. Od pewnego czasu można zaobserwować powrót części emigrantów z Irlandii, Anglii... W związku z tym na rynku pojawiły się dodatkowe pieniądze. Kolejną przyczyną tego stanu rzeczy były rozsiewane przez tzw. znawców tematu o szalonym wzroście cen i zrównaniu ich z "unijnymi". Spowodowało to "samosprawdzającą się przepowiednię". Klienci za wszelką cenę chcieli wykorzystać te ostatnie chwile i zainwestować. Deweloperzy sprzedawali mieszkania jeszcze w fazie projektowej. Nabywcy dokonywali przedpłat. Kwitł handel ekspektatywami. Ceny mieszkań na rynku pierwotnym osiągały poziom 5.000 zł/m2 w tzw. "stanie deweloperskim", czyli wymagającym jeszcze nakładów finansowych.

Zyski deweloperów sięgały kilkudziesięciu procent. Kto żyw brał się za budownictwo wielorodzinne. Ponieważ proces inwestycyjny w budownictwie trwa dość długo, co spowodowane jest koniecznością uzyskania zezwoleń, fazą projektową, uzbrojeniem terenu i samym cyklem budowlanym, pomimo pewnych niepokojących symptomów nie dało się tej rozpędzonej machiny zatrzymać.

W tej chwili na terenie Rzeszowa budowanych jest około 3.000 nowych mieszkań. Część w fazie przygotowawczej, część praktycznie do zamieszkania. Można śmiało założyć, że jest to około dwukrotnie więcej niż rynek jest w stanie wchłonąć. Wykonawcami są mniejsi i więksi deweloperzy, oraz spółdzielnie. Od pewnego czasu obserwujemy nerwowość tych wykonawców spowodowaną wyhamowaniem popytu i perspektywą kłopotów ze zbytem mieszkań.

Ceny spadły do poziomu 3.600 - 4.000 zł/m2. Pomimo tej korekty, nadal nie ma takiego zainteresowania jak dawniej. Dzisiaj potencjalny nabywca ma w czym wybierać. Nie szuka już znajomości, aby dostać się na listę oczekujących. Stał się bardziej wymagający. Oczekuje dobrej lokalizacji, ładnej architektury, wysokiego standardu wykonania.

Dziś kupujący dyktuje warunki. Pewnie nietęgie miny mają "inwestorzy", którzy za wszelką cenę kupowali mieszkania, licząc na szybki i duży zysk. Ciężkie czasy przyszły też na deweloperów, którzy liczyli na to, że ta hossa trwać będzie wiecznie.

Rynek nieruchomości daje duże możliwości korzystnego inwestowania.
Trzeba tylko wiedzieć kiedy i w co.


Marek Kusztejko
Dyrektor PBN
Copyright © 2007 All Rights Reserved